Sportowy krem nie tylko dla idiotów

Żeby nie internet, nie wiedziałbym, że na świecie jest tylu idiotów. S.Lem

Wpisy

  • wtorek, 16 października 2018
  • piątek, 28 września 2018
    • Do szczęścia wiele nie trzeba..

      Wystarczy pozbyć się ciężkiego kalafiora z nogi.

      Nogi, która po sześciotygodniowym gipsie wyglądała tak, że się prawie popłakałam na jej widok.

      Zżółknięta, zeschła skóra, siniaki od gipsu i opuchlizna.

      No masakra jakaś, mówię wam.

      Ale i tak ulga i szczęście niemożebne.

      Włażenie na schody stało się prostsze. Mycie pod prysznicem bez owijania folią. Zakładanie zwykłych portek.

      No cud, miód i ultramaryna.

       

      Ale żeby przeprosić, to trzeba nakazać. Samemu z siebie, to nie idzie.

      Rozumiecie to?

      Bo ja ni hu hu.

       

      Ze sportowymi, nieprzeproszonymi pozdrowieniami.

      W szczególności dla palanta od interwałów na 9 kilometrów w godzinę.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      piątek, 28 września 2018 14:15
  • piątek, 21 września 2018
  • poniedziałek, 17 września 2018
    • Wszystko mija

      Nawet najdłuższa żmija.

      Więc już odliczam dni do zdjęcia gipsu, zostało już tylko cztery.

      Heh, dałam radę i nie zdarłam przed terminem, chociaż jest to wyjątkowo niewygodne gówno.

      Żyjąc z tym gównem na nodze nauczyłam się różnych, nie wiem czy przydatnych umiejętności.

      Skakania na jednej nodze po schodach, noszenia różnych rzeczy w zębach, tłuczenia kulą po nogach osobników usiłujących ignorować człowieka o kulach, stawania bez kolejki do kasy w sklepie (czasami muszę coś jadać, a nawet wypić), a przede wszystkim cierpliwości i odpuszczania.

      Cierpliwość pomaga uporać się z wkurwem, że dana czynność zajmująca uprzednio kilka sekund, teraz trwa niemal wieki. Na przykład wejście na schody, niech to szlag, chociaż już robię to w pozycji pionowej, podciągając się na poręczach - hehe, sztangi mi triceps elegancko wytrenowały.

      Odpuszczanie pozwala mi na spokojne obserwowanie kurzu na meblach, okruchów na podłodze i sterty nieuprasowanych ciuchów.

      Jedyne z czym jest mi ciężko się pogodzić, to znikomy wybór ubrań, bo z racji wielkiego kalafiora na stopie, do wyboru mam trzy pary legginsów. Czarne, szare i beżowe w kropki. Żadne inne portki przez kalafiora nie przejdą.

      Ale!! Ale to już tylko cztery dni i wreszcie ubiorę się jak człowiek :)

      I już nie mogę się doczekać powrotu do biegania, ketli i sztang. Bo jakby nie było, nogi do tego potrzebne. I to dwie, a nie jedna.

      Kwestia przemijania jakoś też elegancko się komponuje z aktualną sytuacją w kraju. Zdaje się, że obóz rządzący uprzytomnił sobie, że do końca kadencji zostało już niewiele i zaczął robić z siebie idiotę.

      Wizyty gospodarcze w różnych częściach kraju, podczas których wygadują już takie bzdury, że się nawet Chopin w grobie przewraca.

      Ja nie wiem, czy są oni takimi idiotami czy nas uważają za idiotów, że im się wydaje że ciemny lud to kupi...

      Znalezione obrazy dla zapytania bzdura

      łobrazek: komorkomania

      Ze sportowymi, przemijającymi pozdrowieniami.

      W szczególności dla palanta od interwałów na 9 kilometrów w godzinę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wszystko mija”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 września 2018 14:51
  • środa, 05 września 2018
  • sobota, 01 września 2018
    • Sceny z życia Jednonożca vol.2

      Konieczność odwiedzania co jakiś czas lekarza, zmusza mnie do opuszczania kanapy i walki z wiatrakami.

      Na przykład z kolejkami do lekarza, w których człowiek traci pół życia i nabawia się odcisków na dupie od niewygodnych ławek w poczekalni.

      Do tego dochodzi wkurw nad zmarnowanym czasem.

      Niby żyjemy w kraju, który ma ułatwienia dla niepełnosprawnych, ale jak przychodzi co do czego, to się okazuje to być wielką ściemą.

      Niby są windy, ale na przykład na Szaserów, gdzie leczą słynne kolano, z wejścia głównego na SOR na wprost, możesz tylko po długich schodach zejść, bo winda nieczynna. Zaklęłam siarczyście, aż się ludzie obejrzeli za mną. I do tego drzwi nie otwierają się automatycznie, więc weź je kurna otwórz jak masz czynną tylko jedną nogę, a ręce zajęte kulami.

      Na SOR samochodem możesz podjechać, ale nie możesz tam zaparkować, więc jak jedziesz sam/a (bo masz furkę z automatem), to trzeba zaparkować z dala od szpitala i na tych cholernych kulach kuśtykać do utraty tchu.

      Niby są podjazdy dla niepełnosprawnych, ale żeby do nich dotrzeć trzeba pokonać kartoflasty chodnik z krawężnikiem.

      Kartoflaste chodniki to w ogóle cała epopeja.

      Niby masz skierowanie i masz być przyjęty/a w danym terminie, to i tak cię będą spuszczać na bambus.

      Niby masz receptę na leki przeciwzakrzepowe, ale ich w aptekach nie ma, trzeba zamawiać specjalnie i czekać. Gupiej maści z antybiotykiem, bez recepty też nie ma, też trzeba zamawiać.

      Ja pierdzielę!!!

      Moja niepełnosprawność potrwa jeszcze trzy tygodnie, więc zacisnę zęby i wytrwam.

      A co mają powiedzieć ci, którzy z niepełnosprawnością muszą żyć do końca??

      Ja pierdzielę!!

      Znalezione obrazy dla zapytania schody

      Ze sportowymi, pierdzielonymi pozdrowieniami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      sobota, 01 września 2018 11:11
  • poniedziałek, 27 sierpnia 2018
    • Sceny z życia Jednonożca

      Jakby był Jednorożec, to by było super.

      Ale jest Jednonożec.

      Co stwarza nieco problemów, natury różnej.

      W przemieszczaniu się - trza mieć dobry biceps i naramienny, żeby o kulach przemieszczać się całkiem żwawo i nie czuć wściekłego bólu, więc codziennie dziękuję samej sobie za to, że mnie na sztangi w przeszłości zaniosło, dzięki czemu dzisiaj łażenie o kulach jest w miarę sprawne.

      Jedna noga i dwie ręce zajęte kulami,  to trochę za mało żeby coś przenieść z miejsca na miejsce. Chyba że w zębach. Słabo trochę. Sprawę rozwiązuje, już wcześniej wspomniane, krzesełko obrotowe na kółkach. Jest tylko jedno miejsce gdzie na nim nie wjadę, ale na kulach wlezę. Na szczęście nie muszę tam za często włazić.

      W ubieraniu się - co z tego że w szafie kreacje na różne okazje, skoro kalafior z gipsu skutecznie uniemożliwia założenie normalnych spodni.

      Zostają szerokie szorty Osobistego Trenera (trochę stęka, że mu podkradłam) oraz luźne legginsy.

      Do legginsów pasują adidasy i t-shirty. I bluza od dresów.

      Sukienka byłaby dobra, gdyby nadal utrzymywały się wysokie temperatury, ale akurat na złość się ochłodziło i dołem podwiewa.

      I tak oto pełna szafa skurczyła się do kilku zaledwie ciuchów, które da się założyć.

      Pełna szafa butów skurczyła się do jednego, luźno zawiązanego adidasa. Klapki odpadają, można się elegancko wywalić na ryja, jak się nosek podwinie. Sprawdziłam to, więc wy już nie musicie.

      Kąpiel pod prysznicem ułatwia szczodrze owinięta folia spożywcza na tym cholernym gipsie. I krzesełko plastikowe, jeśli jeszcze nie czujesz się na siłach by wziąć prysznic na stojąco.

      Tu znowu sama sobie podziękuję, że nie zamontowałam mikroskopijnej, trzęsącej się plastikowej kabiny z marketu, tylko rozrzutnie wymurowałam spore pomieszczenie prysznicowe z ławką i mocnymi ściankami z luksferów, za które można się przytrzymać lub oprzeć.

      Możecie mi uwierzyć na słowo - wanna to zło. Mając tylko jedną nogę sprawną, nie wyobrażam sobie jak w niej usiąść, wstać, kucnąć i co w niej zrobić z kończyną nieczynną. Więc mając dwie i pół łazienki, nie mam ani jednej wanny. Wszyscy by w niej leżeli, a szorować nie ma komu. No i przy czasowej lub stałej niepełnosprawności, jest w ogóle do kitu.

      Ten cholerny gips jest ciężki, co mnie niemożebnie wkurza, ale z drugiej strony działa jak obciążnik i można sobie nogę ćwiczyć. A nawet trzeba, bo zakrzepica tylko czyha za rogiem. Więc wymachy boczne, zginanie w kolanie i przywodzenie do klatki piersiowej, biceps, triceps i klatka ze sztangą i niezbyt dużym obciążeniem.

      Noga w gipsie to też mobilizacja dla rodziny i wówczas można się dowiedzieć, kto tak naprawdę przejmuje się twoja osobą.

      Osobisty Trener lata dookoła mojej kanapy i podsuwa smakowite kąski, pamięta w którym miejscu mają stać kule i dwa krzesełka obrotowe, na której półce w lodówce postawić mleko, żebym dosięgnęła z poziomu krzesełka (co mu będę gadać, że mogę stanąć na zdrowej nodze i se sięgnąć, skoro chce pomagać), sprząta chatę w tempie iście ekspresowym.

      No i postanowił zrobić remont chaty.

      Trochę gupi ten pomysł, bo ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę, to patrzenie jak drze ściany, szlifuje i maluje, a ja osiadam pyłem ściennym.

      Ale się zaparł.

      Trudno, nie będę mu bronić, skoro sama przy tym palcem nie kiwnę.

      Flaming, Różowy, Stoi, Jedna Noga, Trawa, Kwiatki, Ptak

      łobrazek pixabay

      Ze sportowymi, jednonożnymi pozdrowieniami.

      W szczególności dla palanta od interwałów na 9 kilometrów w godzinę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 27 sierpnia 2018 12:30
  • sobota, 18 sierpnia 2018
    • Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

      W końcu nadszedł ten dzień i dochtór o egzotycznym imieniu rozprawił się z moim halluxem.

      Operacja się udała, pacjent przeżył, czyli że sukces podwójny.

      Skutek uboczny - 6 tygodni w gipsie i przemieszczanie się o kulach.

      I ten właśnie punkt widzenia, czy tam siedzenia, a może nawet leżenia, spowodował zmianę perspektywy.

      Ze zdumieniem odkryłam, że w łazienkach na ortopedii udogodnienia dla osób ruchowo niepełnosprawnych to tak naprawdę jedna wielka ściema.

      Włącznik światła na tyle wysoko, że łokciem nie przyciśniesz.

      W łazience podajnik do ręczników na wysokości 1,70 m - weź tam sięgnij jak się bujasz na kulach.

      Żadnej półki na kosmetyczkę, a wieszak na ręcznik też w doskonale idiotycznym miejscu.

      Pod prysznicem śliskie siedzisko i też żadnej półki na żel pod prysznic, na dokładkę uchwyt do prysznica od dawna zepsuty.

      Na szczęście opuściłam już ten ortopedyczny przybytek i stwierdziłam, że jednak moja chata jest lepiej przystosowana niż oddział ortopedyczny.

      Jedynym wyzwaniem są schody.

      Wewnętrzne to pół biedy, na tyłku można się wciągnąć, gorzej z zewnętrznymi, bo tyłek se można usmarować. Schodzenie jest dużo łatwiejsze.

      Krzesło obrotowe na kółkach załatwia temat przemieszczania po chacie. O ile nie macie dywanów, bo z dywanami to trochę słabo jest.

      Zatem póki co, to bieganie odłożone na półkę, sztangi czekają w pogotowiu, biceps, triceps, brzuch i klatkę można na leżąco, bez udziału nóg. W przyszłym tygodniu ruszę z kopyta.

       

      Ze sportowymi, okulałymi pozdrowieniami.

      W szczególności dla palanta od interwałów na 9 kilometrów w godzinę. By spróbował o kulach te interwały trzaskać, bo Zbychu Stefaniak półmaratony o kulach robi.

      Znalezione obrazy dla zapytania zbigniew stefaniak

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      sobota, 18 sierpnia 2018 16:13
  • piątek, 03 sierpnia 2018
  • środa, 01 sierpnia 2018
    • 60 sekund

      Tylko tyle i aż tyle.

      Ale dla niektórych to i tak za długo.

      Pomimo wyjących syren trzepie się kapcie na balkonie.

      Pomimo wyjących syren naziole z oeneru hajlują na ulicach Warszawy.

      Ja pierdolę :/

       

      Bieg Powstania Warszawskiego był w sobotę.

      Jak zwykle znalazły się popaprańce które nie potrafią podczas grania hymnu narodowego stanąć na baczność. Jedna laska pierdoliła kocopały przez telefon. Bo kurwa mać, te 60 sekund to za długo. I nie można się powstrzymać. Bachory na oczach rodziców tłuką się trąbkami i w dupie mają hymn. Rodzice też.

      Takie będą Rzeczypospolite jaki ich młodzieży chowanie.

      Zmieniona trasa, bo na tej tradycyjnej ryją. Trasa zmieniona na Sadybie, prawie zerowy stan kibicowski, brak atmosfery Starego Miasta, biegnie się po pustych ulicach, tak jakoś bez sensu.

      Jedyne co było tradycyjne to wściekły upał.

      Organizacyjnie nie ma się do czego przyczepić, ale bieg nie miał tego wspaniałego klimatu.

      Szkoda, bo zawsze było tak pięknie....

      Znalezione obrazy dla zapytania powstanie warszawskie

      łobrazek ceneo.pl

      Ze sportowymi, powstańczymi pozdrowieniami.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      środa, 01 sierpnia 2018 18:30

Tagi

Kanał informacyjny