Sportowy krem nie tylko dla idiotów

Żeby nie internet, nie wiedziałbym, że na świecie jest tylu idiotów. S.Lem

Wpisy

  • niedziela, 11 listopada 2018
    • Tępa dzida

      Trzy lata przygotowań, 260 milionów szelestów i jedyne co wymyślono to wieńce pogrzebowe pod pomnikami i marsz z faszystami.

      Z faszystami, w kraju i mieście które tak od faszystów ucierpiały.

      Wstyd na cały świat.

      Jak tępą dzidą trzeba być, by tak zszargać stulecie?

      Stulecie, które się trafia raz na sto lat.

      Przecież następnej setki to my już nie dożyjemy.

      Szlag może człowieka trafić!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 listopada 2018 17:09
  • czwartek, 08 listopada 2018
    • Od niedzieli mam dobry humor

      Bo dogrywka okazała się być jeszcze lepsza niż poprzedni mecz.

      I na dokładkę noga stęchła na tyle, że daje się obuć w pantofle :)

      Z tej radości zapomniałam, że od dłuższego czasu pantofli nie nosiłam i po piętnastu minutach dorobiłam się cudownej piękności burchli na piętach.

      Ale nic to, ważne że wreszcie wyglądam po ludzku.

      Jedyny smuteczek to nieuczestniczenie w Biegu Niepodległości, ale biorąc pod uwagę ostatni rozwój wypadków, to może i lepiej w domu zostać, niż dostać w głowę od uczestników marszów, które w sumie nie wiadomo kto już teraz organizuje i którędy pójdą.

      Chaos osiągnął apogeum, 260 milionów szelestów zniknęło jak kamfora, okrągła rocznica została rozszarpana na strzępy przez bezpańskie psy i unurzana w gównie.

      Piłsudski się w grobie przewraca :/

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 listopada 2018 20:43
  • poniedziałek, 29 października 2018
    • jej Ekscelencja

      Obwieściła światu dzień wolny, święto państwowe 12 listopada br.

      Tyle że ustawodawca ma zadyszkę i nie nadąża.

      I teraz już nikt nie wie, łącznie z ustawodawcą, czy będzie wolne czy też nie.

      W dupie z takim prezentem, bo mam coś zaplanowane na tego dwunastego i nie wiem czy wyjdzie czy nie wyjdzie.

      Bo jedenastego to wiadomo, Bieg Niepodległości, którego z wielkim żalem i ubolewaniem nie pobiegnę :(

      Zoperowany haluks niestety nie chce w bieganiu na razie współpracować, a dochtór orzekł że będzie to możliwe najwcześniej wiosną. Niech to cholera.

      Chodzić to chodzę, pływam i nawet na sztangi wróciłam, ale bieganie nie idzie. No nie idzie i co na to poradzić?

      Dodatkowe atrakcje po operacji są takie, że z pierdyliona par butów pasują cztery pary, z czego jedne to tenisówki, drugie to adidasy (do biegania) i dwie pary botków zimowych.

      Pasują wyłącznie dlatego, że są sznurowane i da się te sznurówki mocno rozciągnąć.

      Wszystkie inne buty ze sztywnym korpusem współpracować nie chcą.

      Dobrze, że chociaż botki zimowe włażą na nadal lekko opuchniętą na grzbiecie stopę, bo nie wiem w czym bym chodziła zimą, która przecież już za pasem.

      Dochtór jest dobrej myśli i, w przeciwieństwie do mnie, całkiem zadowolony z wyglądu mojej stopy.

      Nie to żeby źle wyglądała, ale biegać mi się chce, a tu kicha.

      No nic, skoro już tyle wytrzymałam, to i te trochę też dam jakoś radę.

       

      Ze sportowymi, obuwniczymi pozdrowieniami.

      W szczególności dla palanta od interwałów na 9 kilometrów w godzinę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 października 2018 13:20
  • wtorek, 23 października 2018
  • wtorek, 16 października 2018
  • piątek, 28 września 2018
    • Do szczęścia wiele nie trzeba..

      Wystarczy pozbyć się ciężkiego kalafiora z nogi.

      Nogi, która po sześciotygodniowym gipsie wyglądała tak, że się prawie popłakałam na jej widok.

      Zżółknięta, zeschła skóra, siniaki od gipsu i opuchlizna.

      No masakra jakaś, mówię wam.

      Ale i tak ulga i szczęście niemożebne.

      Włażenie na schody stało się prostsze. Mycie pod prysznicem bez owijania folią. Zakładanie zwykłych portek.

      No cud, miód i ultramaryna.

       

      Ale żeby przeprosić, to trzeba nakazać. Samemu z siebie, to nie idzie.

      Rozumiecie to?

      Bo ja ni hu hu.

       

      Ze sportowymi, nieprzeproszonymi pozdrowieniami.

      W szczególności dla palanta od interwałów na 9 kilometrów w godzinę.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      piątek, 28 września 2018 14:15
  • piątek, 21 września 2018
  • poniedziałek, 17 września 2018
    • Wszystko mija

      Nawet najdłuższa żmija.

      Więc już odliczam dni do zdjęcia gipsu, zostało już tylko cztery.

      Heh, dałam radę i nie zdarłam przed terminem, chociaż jest to wyjątkowo niewygodne gówno.

      Żyjąc z tym gównem na nodze nauczyłam się różnych, nie wiem czy przydatnych umiejętności.

      Skakania na jednej nodze po schodach, noszenia różnych rzeczy w zębach, tłuczenia kulą po nogach osobników usiłujących ignorować człowieka o kulach, stawania bez kolejki do kasy w sklepie (czasami muszę coś jadać, a nawet wypić), a przede wszystkim cierpliwości i odpuszczania.

      Cierpliwość pomaga uporać się z wkurwem, że dana czynność zajmująca uprzednio kilka sekund, teraz trwa niemal wieki. Na przykład wejście na schody, niech to szlag, chociaż już robię to w pozycji pionowej, podciągając się na poręczach - hehe, sztangi mi triceps elegancko wytrenowały.

      Odpuszczanie pozwala mi na spokojne obserwowanie kurzu na meblach, okruchów na podłodze i sterty nieuprasowanych ciuchów.

      Jedyne z czym jest mi ciężko się pogodzić, to znikomy wybór ubrań, bo z racji wielkiego kalafiora na stopie, do wyboru mam trzy pary legginsów. Czarne, szare i beżowe w kropki. Żadne inne portki przez kalafiora nie przejdą.

      Ale!! Ale to już tylko cztery dni i wreszcie ubiorę się jak człowiek :)

      I już nie mogę się doczekać powrotu do biegania, ketli i sztang. Bo jakby nie było, nogi do tego potrzebne. I to dwie, a nie jedna.

      Kwestia przemijania jakoś też elegancko się komponuje z aktualną sytuacją w kraju. Zdaje się, że obóz rządzący uprzytomnił sobie, że do końca kadencji zostało już niewiele i zaczął robić z siebie idiotę.

      Wizyty gospodarcze w różnych częściach kraju, podczas których wygadują już takie bzdury, że się nawet Chopin w grobie przewraca.

      Ja nie wiem, czy są oni takimi idiotami czy nas uważają za idiotów, że im się wydaje że ciemny lud to kupi...

      Znalezione obrazy dla zapytania bzdura

      łobrazek: komorkomania

      Ze sportowymi, przemijającymi pozdrowieniami.

      W szczególności dla palanta od interwałów na 9 kilometrów w godzinę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wszystko mija”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 września 2018 14:51
  • środa, 05 września 2018
  • sobota, 01 września 2018
    • Sceny z życia Jednonożca vol.2

      Konieczność odwiedzania co jakiś czas lekarza, zmusza mnie do opuszczania kanapy i walki z wiatrakami.

      Na przykład z kolejkami do lekarza, w których człowiek traci pół życia i nabawia się odcisków na dupie od niewygodnych ławek w poczekalni.

      Do tego dochodzi wkurw nad zmarnowanym czasem.

      Niby żyjemy w kraju, który ma ułatwienia dla niepełnosprawnych, ale jak przychodzi co do czego, to się okazuje to być wielką ściemą.

      Niby są windy, ale na przykład na Szaserów, gdzie leczą słynne kolano, z wejścia głównego na SOR na wprost, możesz tylko po długich schodach zejść, bo winda nieczynna. Zaklęłam siarczyście, aż się ludzie obejrzeli za mną. I do tego drzwi nie otwierają się automatycznie, więc weź je kurna otwórz jak masz czynną tylko jedną nogę, a ręce zajęte kulami.

      Na SOR samochodem możesz podjechać, ale nie możesz tam zaparkować, więc jak jedziesz sam/a (bo masz furkę z automatem), to trzeba zaparkować z dala od szpitala i na tych cholernych kulach kuśtykać do utraty tchu.

      Niby są podjazdy dla niepełnosprawnych, ale żeby do nich dotrzeć trzeba pokonać kartoflasty chodnik z krawężnikiem.

      Kartoflaste chodniki to w ogóle cała epopeja.

      Niby masz skierowanie i masz być przyjęty/a w danym terminie, to i tak cię będą spuszczać na bambus.

      Niby masz receptę na leki przeciwzakrzepowe, ale ich w aptekach nie ma, trzeba zamawiać specjalnie i czekać. Gupiej maści z antybiotykiem, bez recepty też nie ma, też trzeba zamawiać.

      Ja pierdzielę!!!

      Moja niepełnosprawność potrwa jeszcze trzy tygodnie, więc zacisnę zęby i wytrwam.

      A co mają powiedzieć ci, którzy z niepełnosprawnością muszą żyć do końca??

      Ja pierdzielę!!

      Znalezione obrazy dla zapytania schody

      Ze sportowymi, pierdzielonymi pozdrowieniami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      doral2
      Czas publikacji:
      sobota, 01 września 2018 11:11

Tagi

Kanał informacyjny